<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Sklep powesci</title>
	<atom:link href="http://sklep.moje-powiesci.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sklep.moje-powiesci.info</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Mar 2010 20:17:10 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Dla kogoś z fantazją każdy kierunek jest dobry.</title>
		<link>http://sklep.moje-powiesci.info/dla-kogos-z-fantazja-kazdy-kierunek-jest-dobry/</link>
		<comments>http://sklep.moje-powiesci.info/dla-kogos-z-fantazja-kazdy-kierunek-jest-dobry/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 20:17:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[co Ci nie wzmocni to zabije]]></category>
		<category><![CDATA[to miasto tym zyje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sklep.moje-powiesci.info/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[Mówisz, żeby się odwalili, a oni wracają jak psy...
Na wspomnienie psów Lori stanęła przed oczami scena pod garażem i poczuła, jak znów jej zbiera się na płacz.
- Ach, zamknij się Sheryl - dziewczyna zbeształa samą siebie - wszystko psujesz.
- Nie - powiedziała Lori. - Naprawdę nie. Muszę się wygadać.
Sheryl uśmiechnęła się.
- Tak bardzo, jak ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Mówisz, żeby się odwalili, a oni wracają jak psy...</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Na wspomnienie psów Lori stanęła przed oczami</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">scena pod garażem i poczuła, jak znów jej zbiera się na płacz.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Ach, zamknij się Sheryl - dziewczyna zbeształa samą siebie - wszystko psujesz.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie - powiedziała Lori. - Naprawdę nie. Muszę się wygadać.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Sheryl uśmiechnęła się.<span id="more-13"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tak bardzo, jak ja muszę się napić kawy?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nazywała się Sheryl Margaret Clark i potrafiłaby chyba nawet od aniołów wyciągnąć informacje. Zanim minęła druga godzina rozmowy i wypiła piątą kawę, Lori opowiedziała jej całą smutną historię, od momentu spot­kania z Boone’em do momentu, kiedy ona i Sheryl wymieniły spojrzenia w lustrze. Sama Sheryl też miała -historię do opowiedzenia - bardziej komedię niż trage­dię - o pociągu jej kochanka do kart, i o swym własnym pociągu do jego brata, co skończyło się pyskówką i roz­staniem. Ruszyła w drogę, aby zapomnieć.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie robiłam tego od dzieciństwa - stwierdzi­ła. - Ot tak iść, dokąd poniesie mnie fantazja. Zapom­niałam już, jakie to fajne uczucie. Możemy jechać razem. Do Shere Neck. Zawsze chciałam zobaczyć to miasto.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Naprawdę? Sheryl zaśmiała się</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie. Ale to cel dobry jak każdy inny. Dla kogoś z fantazją każdy kierunek jest dobry.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sklep.moje-powiesci.info/dla-kogos-z-fantazja-kazdy-kierunek-jest-dobry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O co poszło? Mężczyźni czy pieniądze?</title>
		<link>http://sklep.moje-powiesci.info/o-co-poszlo-mezczyzni-czy-pieniadze/</link>
		<comments>http://sklep.moje-powiesci.info/o-co-poszlo-mezczyzni-czy-pieniadze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 20:16:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[dorobilem sie problemow]]></category>
		<category><![CDATA[nie bylo tematu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sklep.moje-powiesci.info/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[Włączyła zapłon, mamrocząc modlitwę w intencji samochodu. Miała szczęście. Odjeżdżając pędem, spoj­rzała w lusterko i zobaczyła, że mężczyzna wykrzykuje coś za smugą kurzu, którą zostawiła. Nie wiedziała, skąd się wzięła jego wściekłość, ale wiedziała, na kim ją wyładuje - na dzieciach. Nie ma się czym denerwować. Świat roi się od brutalnych ojców i matek-tyranów, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Włączyła zapłon, mamrocząc modlitwę w intencji samochodu. Miała szczęście. Odjeżdżając pędem, spoj­rzała w lusterko i zobaczyła, że mężczyzna wykrzykuje coś za smugą kurzu, którą zostawiła. Nie wiedziała, skąd się wzięła jego wściekłość, ale wiedziała, na kim ją wyładuje - na dzieciach. Nie ma się czym denerwować. Świat roi się od brutalnych ojców i matek-tyranów, a co za tym idzie - okrutnych, nieczułych dzieci. Tak wy­gląda kolej rzeczy. I nikt nic nie poradzi na prawa rządzące gatunkiem.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ulga spowodowana ucieczką wyciszyła wszelkie inne reakcje na jakieś dziesięć minut, ale potem nerwy dały o sobie znać i zaczęła się trząść, tak gwałtownie, że musiała się zatrzymać w pierwszym napotkanym cywili­zowanym miejscu, aby trochę się uspokoić. <span id="more-11"></span>Spośród około tuzina sklepów wybrała małą restauracyjkę, gdzie zamówiła kawę i kawałek słodkiego placka, a potem poszła do toalety, aby spryskać zimną wodą swoją za­płonione policzki. Samotność, nawet tak krótka - oto hasło, które wywołało łzy. Gapiąc się na swoje wzburzo­ną, pokrytą wypiekami twarz, odbitą w pękniętym lust­rze, zaczęła szlochać tak gwałtownie, że nic, nawet wejście innej klientki, nie mogło jej powstrzymać.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nowo przybyła kobieta postąpiła zupełnie inaczej niż Lori postąpiłaby w takiej sytuacji. Nie wycofała się. Zamiast tego, uchwyciwszy spojrzenie Lori w lustrze, spytała:</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- O co poszło? Mężczyźni czy pieniądze? Lori wytarła łzy palcami.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Przepraszam - powiedziała.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Kiedy ja płaczę - powiedziała dziewczyna, rozczesując farbowane henną włosy - chodzi zawsze albo o mężczyznę, albo o pieniądze.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nieskrępowana ciekawość tej dziewczyny pomogła powstrzymać potok nowych łez.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Mężczyzna - odparła Lori.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Zostawił cię, prawda?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Niezupełnie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jezu - odezwała się dziewczyna. - Wrócił? To nawet gorzej.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ta uwaga wywołała blady uśmiech Lori.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Wracają zwykle ci, których się nie chce, no nie? - ciągnęła dziewczyna.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sklep.moje-powiesci.info/o-co-poszlo-mezczyzni-czy-pieniadze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Takich ludzi trzeba wykańczać jak psy</title>
		<link>http://sklep.moje-powiesci.info/takich-ludzi-trzeba-wykanczac-jak-psy/</link>
		<comments>http://sklep.moje-powiesci.info/takich-ludzi-trzeba-wykanczac-jak-psy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 20:15:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[niczego nie da sie ukryc]]></category>
		<category><![CDATA[owijac klientow wokół palca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sklep.moje-powiesci.info/?p=10</guid>
		<description><![CDATA[Lata pracy pod gołym niebem, w letnim słońcu, przedwcześnie go po­starzyły.
- Po co pani Shere Neck? - odezwał się.
- Staram się... odnaleźć kogoś.
- Tak? - odparł, wyraźnie zaintrygowany. Wy­szczerzył zęby, będące niegdyś w lepszym stanie. - Kogoś, kogo znam? Nie mamy tu zbyt wielu znajomych.
Nic nie szkodziło zapytać, jak przypuszczała. Sięg­nęła do samochodu i wyjęła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Lata pracy pod gołym niebem, w letnim słońcu, przedwcześnie go po­starzyły.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Po co pani Shere Neck? - odezwał się.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Staram się... odnaleźć kogoś.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tak? - odparł, wyraźnie zaintrygowany. Wy­szczerzył zęby, będące niegdyś w lepszym stanie. - Kogoś, kogo znam? Nie mamy tu zbyt wielu znajomych.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nic nie szkodziło zapytać, jak przypuszczała. Sięg­nęła do samochodu i wyjęła z torebki fotografię.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jak sądzę, pan nigdy nie widział tego człowie­ka?<span id="more-10"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Na schodach trwał Armageddon. Zanim obejrzał fotografię Boone’a, zwrócił się do dzieci.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Mówiłem wam, żebyście się zamknęli, do chole­ry! - powiedział i odwrócił się, aby zerknąć na zdjęcie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Reakcja nastąpiła natychmiast. - Wie pani, kim jest ten facet?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Lori zawahała się. Prosta twarz człowieka naprze­ciwko zachmurzyła się. Za późno jednak było na udawa­nie ignorancji.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tak - stwierdziła, starając się nie przybierać zbyt ofensywnego tonu. - Wiem, kim on jest.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- A wie pani, co on zrobił? - wywinął wargę, kiedy mówił. - Mieliśmy tu jego zdjęcia. Widziałem je. Znów odwrócił się do dzieci.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Zamknijcie się!</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- To nie ja - zaprotestował jeden z bliźniaków.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Ą mnie to gówno obchodzi! - brzmiała od­powiedź.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ruszył do nich z uniesioną ręką. W mgnieniu oka umknęli przed jego cieniem, ze strachu porzucając swoje wojsko. Wściekłość na dzieci i niesmak wywołany zdję­ciem połączyły się teraz.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Pieprzona bestia - odezwał się do Lori. - Oto, kim on jest. Pieprzoną bestią!</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wręczył jej z powrotem poplamioną fotografię.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Do cholery, niech go jak najszybciej znajdą. A pani, co chce zrobić, błogosławić miejsce, gdzie się ukrywa?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wyjęła fotografię z jego tłustych palców, nie od­powiadając, lecz wyraz twarzy mówił sam za siebie. Nie zrażony, kontynuował tyradę.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Takich ludzi trzeba wykańczać jak psy. Jak pieprzone psy..</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wycofała się przed jego atakiem, z rękami drżącymi tak, że z trudem zdołała otworzyć drzwi samochodu.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sklep.moje-powiesci.info/takich-ludzi-trzeba-wykanczac-jak-psy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To będzie panią kosztowało</title>
		<link>http://sklep.moje-powiesci.info/to-bedzie-pania-kosztowalo/</link>
		<comments>http://sklep.moje-powiesci.info/to-bedzie-pania-kosztowalo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 20:15:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[co Ci nie wzmocni to zabije]]></category>
		<category><![CDATA[to miasto tym zyje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sklep.moje-powiesci.info/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[Najpierw rzeczy szły nieźle. Dobrze było znaleźć się z dala od biura (opuściła pracę, ale do diabła z tym) i od mieszkania, gdzie wszystko przypominało jej znajomość z Boone’em. Jechała na oślep. Na żadnej z map, które miała w rękach, nie oznaczono miasta o nazwie Midian. W rozmowach z policjantami występowały jednak i inne miasta. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Najpierw rzeczy szły nieźle. Dobrze było znaleźć się z dala od biura (opuściła pracę, ale do diabła z tym) i od mieszkania, gdzie wszystko przypominało jej znajomość z Boone’em. Jechała na oślep. Na żadnej z map, które miała w rękach, nie oznaczono miasta o nazwie Midian. W rozmowach z policjantami występowały jednak i inne miasta. Jedno z nich - Shere Neck zapamiętała, a ono było oznaczone na mapie. Skierowała się tam.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wiedziała bardzo mało, a właściwie nic, o okolicy, przez którą jechała. Jej rodzina pochodziła z Toronto - cywilizowanego wschodu, jak zwykła mawiać aż do śmierci jej matka, obrażona na ojca za przeprowadzkę w głąb kraju. To już nie miało znaczenia. Widok pól pszenicy, rozpościerających się jak okiem sięgnąć, nie robił na Lori żadnego wrażenia, nie zwracała uwagi na krajobraz jadąc przed siebie. <span id="more-9"></span>Ziarno posiano, żeby ro­sło - niech plantatorzy i żniwiarze robią, co do nich należy. Monotonia krajobrazu nużyła ją bardziej, niż</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">mogła przypuszczać. Przerwała podróż w McLennan, o godzinę jazdy w prostej linii do Peace River, i przespała całą noc bez przerwy na łóżku metalowym, aby obudzić się wypoczęta wcześnie rano, i ruszyła dalej. Szacowała, że do południa osiągnie Shere Neck. Rzeczy jednak nie całkiem potoczyły się według planu. Gdzieś na wschód od Peace River straciła orientację i musiała przejechać czterdzieści mil w złym, jak przypuszczała, kierunku, aż znalazła jakąś stację benzynową i kogoś, kto mógł jej pomóc.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">W kurzu, na schodach biura, chłopcy-bliźniacy bawili się plastikowymi żołnierzykami. Ich ojciec, po którym odziedziczyli włosy blond, wyciągnął papierosa gdzieś spomiędzy batalionów i podszedł do samochodu.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Czym mogę służyć?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Proszę o benzynę. I pewne informacje.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- To będzie panią kosztowało - powiedział bez uśmiechu.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Szukam miejsca o nazwie Shere Neck. Zna je pan?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Za jego plecami nasiliły się działania wojenne. Odwrócił się do dzieci.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Zamknijcie się! - krzyknął.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Chłopcy rzucili sobie spojrzenia spod oka i ucichli, dopóki znów nie odwrócił się do Lori. </span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sklep.moje-powiesci.info/to-bedzie-pania-kosztowalo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sama była zaszokowana swoją zdolnością</title>
		<link>http://sklep.moje-powiesci.info/sama-byla-zaszokowana-swoja-zdolnoscia/</link>
		<comments>http://sklep.moje-powiesci.info/sama-byla-zaszokowana-swoja-zdolnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 20:14:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[dorobilem sie problemow]]></category>
		<category><![CDATA[nie bylo tematu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sklep.moje-powiesci.info/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[Najpierw nikt nie umiał jej powiedzieć, dlaczego odłożono identyfikację zwłok. Zbywano ją tłumaczeniami, które nie brzmiały prawdziwie. Wreszcie nie mieli wyboru i powiedzieli jej. Zwłoki złożone w kostnicy policyjnej poprzedniego wieczora po prostu zniknęły. Nikt nie wiedział, jak je wykradziono, czy też dlaczego - kostnica była zamknięta na klucz, a zamek nie nosił śladów włamania. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Najpierw nikt nie umiał jej powiedzieć, dlaczego odłożono identyfikację zwłok. Zbywano ją tłumaczeniami, które nie brzmiały prawdziwie. Wreszcie nie mieli wyboru i powiedzieli jej. Zwłoki złożone w kostnicy policyjnej poprzedniego wieczora po prostu zniknęły. Nikt nie wiedział, jak je wykradziono, czy też dlaczego - kostnica była zamknięta na klucz, a zamek nie nosił śladów włamania. Prowadzono poszukiwania, ale wyraz twarzy ludzi, którzy przyszli z tą wiadomością, zdradzał, że nie robili sobie nadziei na znalezienie porywaczy ciała. Dochodzenie w sprawie Aarona Boone’a musiało toczyć się dalej bez udziału zwłok.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Dręczyła ją teraz myśl, że Boone nigdy nie zazna spokoju. Jego ciało stało się igraszką zboczeńca; ten okropny obraz nawiedzał ją w dzień i w nocy. Sama była zaszokowana swoją zdolnością do wyobrażenia sobie, do czego mogło posłużyć jego biedne ciało. Jej umysł działał jak rozkręcona spirala patologii, co napawało ją lękiem (po raz pierwszy w życiu) przed własnymi procesami psychicznymi.<span id="more-8"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Boone, gdy żył, stanowił tajemnicę, a jego uczucie było cudem, który dał jej poczucie własnej wartości, jakiego nigdy dotąd nie miała. Teraz, poprzez śmierć, tajemnica ta jeszcze się pogłębiła. Wydawało się jej, że go wcale nie znała, nawet w chwilach bolesnej szczerości między nimi, gdy gotów był otworzyć swoją czaszkę, by</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">zabrała całe przygnębienie mieszczące się w nim - na­wet wtedy ukrywał przed nią tajemnicę swego życia jako mordercy.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jak to możliwe! Gdy teraz go sobie wyobrażała, robiącego głupie miny czy wypłakującego się na jej ło­nie - myśl, że tak naprawdę nigdy go nie znała, wprost fizycznie ją raniła. I jakoś musiała uleczyć tę ranę albo przygotować się na wieczne obcowanie ze świadomością jego zdrady. Musiała wiedzieć, dlaczego drugie życie zawróciło go w przeszłość. Może najlepszym rozwiązaniem byłoby podjęcie poszukiwań tam, gdzie go znalezio­no: w Midian. Może tam znajdzie wyjaśnienie tajemnicy.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Policja poleciła jej nie opuszczać Calgary aż do zakończenia dochodzenia, ale ona, jak i jej matka, kiero­wała się impulsami. Obudziła się o trzeciej nad ranem owładnięta ideą jazdy do Midian. Do piątej się spakowała i godzinę po świtaniu sunęła autostradą numer 2 na północ.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sklep.moje-powiesci.info/sama-byla-zaszokowana-swoja-zdolnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
