Sklep powesci Kolejny blog oparty na WordPressie

2mar/100

Takich ludzi trzeba wykańczać jak psy

Lata pracy pod gołym niebem, w letnim słońcu, przedwcześnie go po­starzyły.

- Po co pani Shere Neck? - odezwał się.

- Staram się... odnaleźć kogoś.

- Tak? - odparł, wyraźnie zaintrygowany. Wy­szczerzył zęby, będące niegdyś w lepszym stanie. - Kogoś, kogo znam? Nie mamy tu zbyt wielu znajomych.

Nic nie szkodziło zapytać, jak przypuszczała. Sięg­nęła do samochodu i wyjęła z torebki fotografię.

- Jak sądzę, pan nigdy nie widział tego człowie­ka?

2mar/100

wstrząsnęła nim, jak drgnienie drugiego ser­ca

Teraz albo nigdy. Cisnął obrus, który wciąż trzymał, w Deckera, a sam rzucił się w bok. Decker wypalił, a strzał wypełnił pokój hukiem i światłem. Zanim obrus spadł na ziemię, Boone znalazł się przy drzwiach. Gdy pozostawił je za sobą o jard, rewolwer znów wypalił. Błysk i natychmiast po nim huk. A potem podmuch w plecy Boone’a, który pchnął go do przodu, przygarbił.

Jednocześnie rozległ się krzyk Deckera.

- On ma broń!